Ania
„Są bohaterowie, są super bohaterowie no i są maratończycy”
Jak przystało na córkę młodej i ambitnej
nauczycielki wf-u…nie cierpiałam biegać! Nie przeszkadzało to jednak mojej
mamie zapisywać mnie na różne zawody i to, co z tamtych czasów pamiętam, to
treningi w parku w Brodnicy, a potem te nieszczęsne biegi na krótkich
dystansach, czyli dokładnie tak, jak nie lubię… Nie znosiłam tego, ale byłam
bohaterką.
Z własnej chęci i dłuższe dystanse
zaczęłam biegać w liceum i aż do niedawna było to tylko i wyłącznie bieganie
rekreacyjne, dla czystej przyjemności biegu i wiatru we włosach. Piękny czas –
stałam się super bohaterką!
Przełom nastąpił, gdy w 2011 r.
przebiegłam swój pierwszy półmaraton a parę miesięcy później – maraton. Radość,
szczęście i euforia w jednym – do dziś nie przeżyłam drugi raz takich emocji
jak przekroczenie linii mety pierwszego maratonu. Cały świat leżał u mych stóp!
Od tamtej pory nic nie jest niemożliwe, więc cokolwiek mi zaproponujesz –
zrobię to, bo nic co niemożliwe nie istnieje. Stałam się maratończykiem!
Mam za sobą już kilka maratonów, dwa maratony górskie, sporo półmaratonów bo to taki wdzięczny i towarzyski
dystans, a w planach parę biegów górskich na 2014 r., w tym jeden bieg ultra,
którego nie mogę się doczekać!
Bieganie cały czas sprawia
straszną radość. W zasadzie coraz większą! To najbardziej naturalny sposób
ruchu, generujący całe mnóstwo pozytywnej energii i uśmiech od ucha do ucha. To
najbardziej naturalny sposób poznawania cudownych ludzi, nawet kiedy… siedzisz i
piknikujesz! I właśnie tak, rok temu, na urodzinach Lesuawa, wystarczyło to magiczne
słowo klucz: "ona biega", na które każdy biegacz ma wyczulone ucho, bym poznała Olę i się z
nią bardzo zaprzyjaźniła, zaczęła wspólnie biegać, wyjeżdżać, bawić się i w
końcu tu pisać.
Ola jest dla mnie wielką inspiracją - biegową i nie tylko! W
przeciwieństwie do biegowych kolegów wie, gdzie kupić w Poznaniu suknię ślubną
retro (kwestią czasu jest, kiedy zacznie takie sama szyć), jest mistrzynią w
wypieku tortu dacquoise i innych smakołyków, i podobnie jak ja uważa, że to
żaden problem być biegającą i podróżującą, a przy tym kobiecą i aktywną
zawodowo i towarzysko mamą przeuroczego sześciorga dzieci (ten wątek mamy
przed nami, ale jak wspominałam nie ma rzeczy niemożliwych!).
Bieganie idealnie dopełnia moją
drugą pasję, jaką są góry: „w górach jest wszystko co kocham”!
To dlatego tam
tak chętnie wracam, teraz również biegowo.
Całą tą swoją
radością z biegania będę się z Wami dzieliła na blogu – a z chętnymi na
wspólnych wyjazdach biegowych.
Ola