Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Góry. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Góry. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 27 lipca 2015

Bo to jest tak, że ja wolę dłuższe dystanse...


Zapisywałam się na Dolnośląski Festiwal Biegów Górskich z drżącym sercem. Bałam się trochę o siebie, bo dawno nie biegałam niczego powyżej półmaratonu, a czekało na mnie 65 km, które w rzeczywistości okazało się 68 km, ale przede wszystkim bałam się o Alę. Od lutego funkcjonujemy jak naczynia połączone, a dystans jaki planowałam przebiec to przy mojej dobrej dyspozycji około 9 godzin biegu. Dla Ali plującej smoczkami i mającej odruch wymiotny na smak modyfikowanego mleka to około 9 godzin głodówki. Sami więc rozumiecie, że stresik przed startem był.

Okazało się, że niepotrzebnie.

Po pierwsze przygotowałam trochę swojego mleka (dziękuję Aniu za wsparcie techniczne), butelkę z wodą i modyfikowane mleko.

Po drugie całkiem dobrze przyłożyłam się do treningu podczas wakacyjnego pobytu w Szczawnicy.

A po trzecie, najważniejsze, Alina ma fantastycznego tatę, który dał radę!

To od początku.

Ze względu na fakt, że moja latorośl nie lubi mleka z proszku, postanowiłam, że pomaltretuję się laktatorem i odciągnę ze 2-3 butelki mleka o pojemności 125 ml. I o ile w domu to się udawało (tak, robiłam próbę), to w przeddzień startu, jakby źródełko wyschło. Kiedy Mała piła z piersi było ok, ale kiedy przystawiałam laktator, nic nie leciało. Może spowodował to stres, może zmiana miejsca pobytu... Nie wiem. Udało się uzbierać jedną butelkę mojego mleka, resztę diety musiało stanowić mleko z proszku i woda.

Jeszcze na linii startu próbowałam wcisnąć coś w Alę ale jak tu jeść kiedy dookoła tylu kolorowych biegaczy, z głośników leci "Mam tę moc" z Krainy Lodu przy której mimowolnie karmiącej podrygiwała noga.

Bezcenne było zdziwienie innych biegaczy kiedy po tym jak widzieli mnie karmiącą ujrzeli mnie na linii startu :) "To pani karmiła przed chwilą, a teraz biegnie"? "Tak." "A co z dzieckiem?" "Dziecko ma tatusia. Bardzo dzielnego tatusia".

Powiedziałabym, że dzielnego i obrotnego. Bo z tego co opowiadał, to za wiele się Alą nie zajmował. Co rusz znajdowała się jakaś chętna do pomocy ciocia. Nie ma jak podryw na dziecko...

A przechodząc do samego biegu...

Start odbył się o 6:00. Na termometrze jedyne 23 stopnie. W najgorętszym momencie biegu zegarek wskazał 32 stopnie. Jako biegaczka-wielbłąd, która raczej bierze łyka izo na punkcie i popija go łykiem wody, bilans płynno-wodny oceniam na bardzo wysoki. Podczas biegu wypiłam w sumie 2 bukłaki wody o pojemności 1,5 l (pierwszy - woda, cytryna, cukier i szczypta soli. Drugi - woda i izo). Na każdym z 5 punktów wypiłam też po kubku coli i na każdym z punktów napełniałam bidon wodą, by móc się nią polewać (głowa i kark).

Jeśli chodzi o jedzenie - dwa batony energetyczne i około trzech paczek ciasteczek bebe serwowanych na punktach.

Trasa z mojego punktu widzenia nie była trudna technicznie. Nie było miejsc niebezpiecznych czy zaskakujących. Przy odpowiednim skupieniu nie było mowy o kontuzji. Moim zdaniem krynicka sześćdziesiątka wygrywa z trasą w Lądku. Jak dla mnie jest bardziej urokliwa. Mniej biega się tam po asfalcie. Podczas sobotniego biegu miałam chwile, kiedy żałowałam, że nie założyłam moich asfaltówek.

Od startu w Szczawnicy, o którym pisałam tutaj popracowałam nad podbiegami. Zdecydowanie było warto. Trening z obciążeniem (Alą) przyniósł efekt. Miałam jednak problem ze zbieganiem. Nie umiałam swobodnie puścić się na trudniejszych fragmentach. Teraz trzeba wrócić i popracować nad zbiegami :-D

Generalnie trasę pokonałam zgodnie z planem - odcinki płaskie i zbiegi biegłam, a podbiegi pokonywałam szybkim marszem. Nie dałam ponieść się tłumowi na początku, dzięki czemu nie było kryzysu w trakcie. Skrzydeł dodał mi bufet w Złotym Stoku, gdzie spotkałam się z Mateuszem i Alą. A raczej z Mateuszem, bo Alą opiekowała się jakaś "ciocia" ;-)

Na mecie zameldowałam się po 9 godzinach i 55 minutach. To dłużej niż planowałam ale przy tej temperaturze to i tak nieźle, że dobiegłam. Na mojej trasie na 160 osób startujących, bieg ukończyło 118 osób w tym 20 kobiet.

W klasyfikacji kobiet dało mi to 6 miejsce, a w kategorii kobiet do 30 lat trzeci stopień na podium.

Na linii mety przywitali mnie uśmiechnięta Ala z Mateuszem i przyjaciele, którzy dzielnie walczyli na trasie Złotego Półmaratonu.

Ogłaszam sezon ultra 2015 za rozpoczęty!






























Ola




poniedziałek, 11 maja 2015

Chyżo na Durbaszkę - czyli festiwal biegowy w Szczawnicy

Po czym rozpoznać nałogowego biegacza? A ściślej mówiąc nałogową biegaczkę? Po tym, że tydzień po porodzie przez cesarskie cięcie zapisuje się na ponad dwudziestokilometrowy bieg górski, a dopiero po dokonaniu opłaty startowej zastanawia się jak to zrobi...

Do Szczawnicy przyjechaliśmy w nocy ze środy na czwartek. Tak wczesny przyjazd powodowany był przede wszystkim odległością, jaką dzieli Poznań od pienińskich szlaków. Nie wiedzieliśmy też jak najmłodszy członek teamu zareaguje na tak długi przykaz siedzenia w foteliku. Na szczęście poszło nad wyraz sprawnie.

W ramach festiwalu rozgrywane były cztery biegi - Niepokorny Mnich (96,5 km), Wielka Pehyba (43,3 km) - Mistrzostwa Polski w długodystansowym biegu górskim, Chyża Durbaszka (20,2 km) oraz  Hardy Rolling (6 km),

Nasza Chyża Durbaszka startowała o 10:30 w sobotę, dlatego mieliśmy aż dwa dni na aklimatyzację i rekonesans trasy.

Dystans jak i ilość przewyższenia Chyżej Durbaszki normalnie, w ciągu treningowym, nie zrobiłyby na mnie większego wrażenia, bo nie raz biegałam w górach na dłuższych i bardziej wymagających trasach. Jednak w związku z tym, że Alina przyszła na świat niecałe trzy miesiące przed startem, moje założenia odnośnie trasy nie były wygórowane. Chciałam zmieścić się w 2,5 godzinach. Wiem... W trzy miesiące to można już niezłą formę zbudować, a tu takie pobłażanie własnej osobie...

Trasa biegu wiodła przez rezerwat przyrody Biała Woda, ścieżką wzdłuż potoku mijając po drodze górujące nad doliną skały wapienne i bloki skalne. Następnie wbiegało (w moim przypadku człapało) się żółtym szlakiem na grań na przełęczy Rozdziele. Stąd już do końca bardzo przyjemnym, lekko wznoszącym, to opadającym niebieskim szlakiem. Początkowo granią Małych Pienin, z której roztaczały się niesamowite widoki - na Beskid Sądecki, Słowację, a przede wszystkim na ośnieżone Tatry! Na 12 kilometrze, w schronisku pod Durbaszką, znajdował się punkt żywieniowy, a tam woda, iso, coca-cola, banany, czekolada i pomarańcze. Dla mnie kubeczek coli i trzy łyki wody były spełnieniem marzeń! Najmniej przyjemny był odcinek prowadzący deptakiem nad Grajcarkiem. Na szczęście fragment po kostce  brukowej nie był długi (ok. 500-700 metrów) i nie popsuł ogólnego wrażenia :)

Na zdjęciu Marcin Świerc (Mistrz Polski w długodystansowym
biegu górskim) na tle Tatr. Nie, to NIE jest fotomontaż!
Gdybym chciała przekonać kogoś, kto nie miał jeszcze okazji biegać w górach do tego rodzaju aktywności, wybrałabym właśnie tę trasę, ten dzień i to towarzystwo (dziękuję Leszku za motywowanie i nawadnianie podczas biegu). Trasa, moim zdaniem, poprowadzona i oznaczona była rewelacyjnie, a widoki po prostu zapierały dech w piersiach. A to, że wszystkie trasy w pewnym momencie schodziły dla niektórych mogłoby uchodzić za minus trasy (mogło to generować tłok), dla mnie jednak być wyprzedzoną przez Marcina Świerca, Bartłomieja Gorczycę czy krzyczącego Kamila Leśniaka i możliwość chwilowego podziwiania sposobu ich biegania podczas zawodów, tylko dodało temu startowi smaczku.

Na mecie zameldowałam się planowo - 2:24:34.

Ania Celińska na szczęście mnie nie doszła. Złapałyśmy ją z Anią na wręczeniu nagród :)


Ania i ja z Mistynią Polski w długodystansowym biegu górskim
- Anną Celińską
Jedyne "ale" to brak sił na podbiegach. Gdybym więcej czasu poświęciła interwałom, skipom i przysiadom może uszczknęłabym z tego czasu kilka minut. Ale przynajmniej wiem nad czym muszę popracować przez najbliższe tygodnie...




Tak. Jestem uzależniona. Uzależniona od biegania. Od adrenaliny przed startem, uczucia euforii podczas biegu i szczęścia po przekroczeniu linii mety. Nie, nie zamierzam się leczyć i jeszcze raz "nie", nie zamieniłabym tej pasji na nic innego!




Ola



P.S.

To niesamowite że nie mam ŻADNEGO zdjęcia z trasy, a mój mąż i córka, którzy NIE BIEGLI obstawiają WIĘKSZOŚĆ galerii z biegu. Nie ma sprawiedliwości na tym świecie! ;)

czwartek, 11 września 2014

Elbrus Race 2014

Dziś startuje IX International Elbrus Race! 


Bieg nie wszystkim dobrze znany, ale lubiany przez Polaków i dodatkowo - bieg, w którym Polacy już wygrywali! I tak sobie myślę, że może tym razem Was nieco zachęcę do wspólnej zabawy. Otóż ogłaszam konkurs! Który polega na tym, by w komentarzach pod tym postem podać imiona i nazwiska Polaków, którzy startowali już w Elbrus Race i stali na pudle. Do startu, gotowi...

W tym roku Polaków reprezentuje Michał Asperski, który startuje na trasie "Extreme" i Tomasz Gwoździewicz na trasie klasycznej. Wszystkich zawodników jest... 23.

źródło: http://www.risk.ru/blog/202899

Ciekawostką jest to, że bieg ten nie ma stałego miejsca w kalendarzu i jest biegowym świętem ruchomym, że się tak wyrażę. Jego dokładna data jest zależna od... pełni księżyca! Tym sposobem organizatorzy zapewniają dobre oświetlenie trasy :) Drugim powodem dlaczego ta pełnia taka ważna jest to, że w okresie pełni jest zwykle dobra pogoda, co również ma duże znaczenie dla biegu, którego meta znajduje się przecież najwyżej w Europie: 5642m npm! Choć jak wiemy z zeszłego roku, księżyc czasami płata figle i w 2013 r. niestety dobrej pogody nie zagwarantował. Czego pewnie najbardziej żałuje Killian Jornet, któremu nie dane było ukończyć tego biegu i się chyba obraził, bo w tym roku nie ma go na liście startowej.

Dwa dni temu, tj. 9 września odbył się bieg kwalifikacyjny. Takie są zasady Elbrus Race, że we właściwym biegu (dwa warianty trasy do wyboru + trzeci turystyczny) mogą rywalizować tylko ci biegacze, którzy ukończyli w odpowiednim czasie bieg kwalifikacyjny na trasie od beczek (3708m npm) do Skał Pastuchowa (4800m npm). By się zakwalifikować do Elbrus Race zawodnik musi pokonać ten dystans w 2 godziny i zejść do linii startu przed godz. 16:00. Ci, którzy zmieszczą się w czasie 2 godz. 50 min. mają szansę wzięcia udziału w wyścigu, ale tylko na trasie turystycznej.

Niezła rozgrzewka szczególnie dla tych, którzy wybierają trasę "Extreme" z Azau (2400m npm). Klasyczna opcja wiedzie od beczek. Jest jeszcze ponoć trasa turystyczna, ale poza tym, że jest i ma w gratisie dwóch przewodników, więcej informacji o niej nie znalazłam...

A tak wygląda trasa - w wymiarze 3D:


Granatowym kolorem oznaczona jest trasa "Extreme"; czerwonym - klasyczna, a jasnoniebieskim - trasa kwalifikacyjna.
 
Z wieści z biura zawodów wynika, że pogoda nie jest najlepsza, ale dwa dni temu katalońscy alpiniści zdobyli szczyt, więc nie jest tak źle. W górach pogoda może się zmienić w ciągu paru godzin, a nawet szybciej. Mam jednak nadzieję, że w tym roku nie pokrzyżuje planów i zawodnicy bezpiecznie wbiegną i zbiegną ze szczytu.

Widok z bazy zawodów na metę!


A wracając do naszego konkursu - na Wasze odpowiedzi czekamy do końca weekendu, tj. do niedzieli 14 września do godz. 20:00. Wśród tych osób, które prawidłowo odpowiedzą na nasze pytanie wylosujemy nagrodę niespodziankę :)

Tymczasem trzymamy kciuki za Michała i Tomka, a ja już tradycyjnie napiszę - do zobaczenia na Elbrus Race za rok, albo dwa!

Ania

piątek, 27 czerwca 2014

Ciekawe biegi - jesień 2014 - część 2

Poniżej prezentujemy Wam dalszą część naszych biegowych rekomendacji - tym razem zawody jesienne


Wybrane imprezy na JESIEŃ 2014 to:


BIEG DOOKOŁA KOTLINY JELENIOGÓRSKIEJ
20 września 2014 r.
135 km

FOREST RUN
www.forestrun.pl
20 września 2014 r.
23 km
44 km
BESKIDZKA 160 NA RATY
20 września 2014 r.
50 km
75 km

II BESKIDY ULTRA TRAIL (BUT)
3-5 października 2014 r.
Szczyrk
60 km
90 km
251 km

MARATON BIESZCZADZKI
12 października 2014 r.
51 km - 56 km

ŁEMKOWYNA ULTRA TRAIL 
24-26 października 2014 r.
Krynica Zdrój
150 km
70 km

VII MARATON BESKIDY
8 listopada 2014 r.
42 km

***

I mała dygresja - przeglądając ofertę biegów zauważyłam, że w górach pojawia się coraz więcej biegów krótkodystansowych. Już parę z dużych imprez biegowych ma w swoim programie biegi np. 10 km. Bieg krótszy wcale nie oznacza łatwiejszy - vide np. wertykalny kilometr. Ponieważ dla wielu biegaczy dystans ultra może jednak być onieśmielający, pomyślałam, że przygotujemy dla Was również zestawienie tych krótszych biegów - niekoniecznie najtrudniejszych! Może to być dobrą okazją debiutu w biegach górskich! Postaramy się wybrać te, które naszym zdaniem dają przedsmak górskiej biegowej przygody. Śledźcie uważnie bloga w oczekiwaniu na propozycje w tej kategorii.

A jeśli cykl wpisów o rekomendacjach biegowych przypadnie Wam do gustu to przedstawimy ciekawe biegi na scenie europejskiej. Zarówno te znane i lubiane wśród biegaczy jak i te, o których mało kto w Polsce słyszał, a są warte spróbowania. Tych z Was którzy w takich zagranicznych biegach brali udział zachęcamy do podzielenia się na łamach naszego bloga relacją o tym jak było. Mało jest takich polskojęzycznych relacji, a z własnego doświadczenia wiem, że przed starem chętnie czyta się o doświadczeniach innych na danej trasie.

Do zobaczenia na zawodach!

czwartek, 12 czerwca 2014

Who is who - cz. 2


Dziś przedstawiamy Wam kolejne dwie Panie - Magdę Łączak i Ewę Majer. Obie panie fantastycznie czują się na ultra dystansach. Zapraszam do lektury!

Magdalena Łączak
Data urodzenia: 3 lipca 1978
Miejsce zamieszkania: Mielec

fot. Jan Wierzejski
Członek teamu Salomon Suunto Team, reprezentantka Polski na mistrzostwach świata w długodystansowych biegach górskich, pierwsza kobieta na mecie Biegu Ultra Granią Tatr z czasem 10h38:53, ósma w kategorii generalnej.
 
W podstawówce unikała lekcji WFu jak ognia. W liceum miała z niego zwolnienie. Jednak od zawsze lubiła spędzać czas w górach.

Do pierwszego biegania „zmusił” Magdę jej narzeczony - Paweł Dybek. W jednym z wywiadów opowiada, że było to okupione strasznymi kłótniami, ponieważ uważała bieganie za zupełnie pozbawione sensu. Jednak dała się namówić.

Początkowo Magda biegała na potrzeby rajdów przygodowych. Już pierwszy z nich - Adventure Trophy w 1999 roku – uświadomił jej, że żeby uzyskać w nich dobry wynik, trzeba biegać.

Magda zanim jeszcze usłyszało o niej środowisko biegowe dużo startowała w maratonach rowerowych.
 
Zapytana o jej pierwszy górski bieg odpowiada, że nie pamięta kiedy to było. Prawdopodobnie był to Mountain Marathon organizowany w Kotlinie Kłodzkiej.
To wtedy Magda stwierdziła, że bieganie w górach jest przyjemniejsze niż bieganie w Mielcu, gdzie jest raczej płasko.

Magda podkreśla, że bardzo dużo zawdzięcza Izabeli Zatorskiej, poznanej przypadkowo w 2010 r, podczas biegu na Śnieżkę. Iza Zatorska pomogła Magdzie w ułożeniu planu treningowego,  podpowiadała, co robić, żeby było lepiej, co jak widać, przyniosło niesamowite efekty. Dużo zawdzięcza również swojemu narzeczonemu Pawłowi Dybkowi, który jak twierdzi nie widzi swojego udziału w rewelacyjnych wynikach Magdy.

Biega od 60-110 km tygodniowo, co zajmuje jej od 5 do 11 godzin. Dużo trenuje w górach. W okresie letnim w górach jest co tydzień, maksymalnie co dwa tygodnie. Nie zawsze treningowo, czasem są to zawody.

Magda przyznaje, że biegania w górach powinno być więcej, jednak ciężko jej pogodzić pracę (prowadzi działalność gospodarczą świadczącą usługi w dziedzinie bhp, ochrony przeciwpożarowej oraz w dziedzinie ochrony środowiska) z bieganiem ultra. W tygodniu trenuje w mieście na płaskim albo w okolicznym lesie gdzie największy podbieg ma 150 m z kilkunastometrowym przewyższeniem.


SEZON 2013 (wycinek osiągnięć Magdy)
1 miejsce -Maraton Gór Stołowych
1 miejsce - Maraton w Lądku Zdroju
3 miejsce MP - Maraton Karkonoski
1 miejsce - Bieg Ultra „Granią Tatr”
1 miejsce – Bieg 7 Dolin – Ultramaraton 100 km

Ewa Mejer
Data urodzenia: 1982
Miejsce zamieszkania: Dobczyce

fot. Paulina i Fabio Mikołajczyk
Jest biegaczką górską, ultramaratonką i instruktorką fitness. Z wykształcenia jest gastronomem o profilu dietetetycznym. Przygoda Ewy z bieganiem zaczęła się w dzieciństwie, od zawsze była bowiem ruchliwym dzieckiem. Z biegiem lat zabawa w bieganie przekształciła się w prawdziwą pasję, bez której nie wyobraża sobie obecnie życia.

Aż trudno uwierzyć, ale Ewa Majer, jedna z najlepszych w kraju ultramaratonek - która w listopadzie skończy 32 lata i jest matką dwójki dzieci: 10-letniej Laury oraz 6-letniego Leona - nie ma w swoim życiorysie żadnego sportowego epizodu.

Jej przygoda z długodystansowymi biegami zaczęła się w marcu 2011 roku. Ewa Majer wystartowała wówczas w półmaratonie warszawskim, rozgrywanym na asfalcie.

Pierwszy maraton - na dodatek na górskiej trasie - pokonała pół roku później - we wrześniu pobiegła w Gorce Maraton z metą na Długiej Polanie w Nowym Targu.
Jej taktyką na zwycięstwo jest rozsądne rozkładanie sił na trasie. Bieganie tak, jak podpowiada jej organizm. Bez zegarków, pulsometrów czy innych nowinek.

Ewa Majer podkreśla jednak, że nie jest zawodową biegaczką, która kieruje się zasadą „Jeśli chcesz być silnym – biegaj, chcesz być pięknym – biegaj, chcesz być mądrym – biegaj”.

W tym roku Ewa pokazała wielką klasę na trasie Chojnik Maratonu zwyciężając wśród Pań.

wtorek, 3 czerwca 2014

Who is who? - poznajemy polską scenę biegów górskich.

Każdy, kto choć raz wziął udział w biegu górskim potwierdzi, że imprezy biegowe organizowane w górach mają swój wyjątkowy charakter. Inaczej niż biegi na asfalcie są raczej kameralne (300-400 osób w porównaniu do kilku tysięcy biegaczy to nadal kameralne grono) i nietrudno podczas odbioru pakietu startowego czy na imprezie po biegu pośród innych zawodników spotkać  czołówkę. Dziś startujemy z serią artykułów przybliżających sylwetki czołowych biegaczek i biegaczy górskich, tak byście nie ominęli ich bezwiednie w tłumie innych biegaczy. Zaczniemy od Pań.

W ostatnich latach na polskiej arenie biegów górskich prym wiodą:
  1. Maria Cebo
  2. Anna Celińska
  3. Halina Gałuszka
  4. Magdalena Łączak
  5. Ewa Majer
  6. Danuta Piskorska
  7. Antonina Rychter
  8. Dominika Wiśniewska-Ulfik
  9. Izabela Zatorska
Dziś poznamy pierwsze dwie Panie – Marię Cebo i Annę Celińską.

Maria Cebo - nowa twarz wśród czołówki biegaczek górskich

Data urodzenia: 06 sierpnia 1984 r.
Miasto rodzinne: Górki Małe
Miejsce zamieszkania: Bielsko Biała

Od 7 klasy szkoły podstawowej trenowała lekką atletykę w KS Sprint Bielsko-Biała. Początkowo były to biegi średnie. W pierwszej klasie liceum za namową trenera zmieniła dyscyplinę na skok o tyczce. Z tyczką rozstała się ze względu na  kontuzję. Uprawiała również wspinanie i jazdę na nartach skitourowych. Jak sama pisze "zdarzyło jej się wystartować kilka razy w zawodach, w tym debiutując, kiedy pierwszy raz miała skitury na nogach, w butach za dużych o 3 rozmiary pożyczonych od koleżanki ;) (tak to jest jak marzenia biorą górę nad rozsądkiem ;))".

Bieganie po górach wybrała ze względu na miłość do gór, gdzie od studiów spędzała każdą wolną chwilę i po części dlatego że góry miała tuż pod nosem.

Marysia po dość długiej przerwie od biegania (treningi biegowe skończyła bowiem w wieku 15 lat), wznowiła biegową karierę już w 3 tygodnie po porodzie córki, to jest z końcem sierpnia 2012 r. Równo dwa miesiące po porodzie wystartowała w pierwszych po długiej przerwie zawodach, a własnoręcznie ułożony plan treningowy wdrażała w życie od listopada 2012 r. Od maja 2013 r. (od anglosaskich mistrzostw Polski) współpracuje z Izabelą Zatorską, która pomaga Marysi racjonalizować jej plany biegowe.

Marysia trenuje 5-7 razy w tygodniu, choć sama przyznaje, że zdarza się jej biegać tylko” 2-3 razy w tygodniu ze względu na fakt, że jest biegającą mamą. Stara się jednak, by jej średni tygodniowy kilometraż wynosił ok. 65 km.

Sezon 2013 
3 miejsce MP w biegach wysokogórskich Skyrunning, 
3 miejsce MP w biegach górskich na krótkim dystansie, 
3 miejsce MP w Montrail Lidze Biegów Górskich, 
4 miejsce MP w biegach górskich w stylu alpejskim,
5 miejsce MP w biegach górskich w stylu anglosaskim,
10 miejsce - bieg finałowy Pucharu Świata w biegach wysokogórskich Skyrunning (ITA),
14 miejsce w Mistrzostwach Europy w biegach wysokogórskich Skyrunning (ITA) 
2 miejsce w Finałowym Biegu Montrail Ligi Niegów Górskich


Anna Celińska
Data urodzenia: 06 marca 1979 r.
Miasto rodzinne: Katowice
Miejsce zamieszkania: Bielsko Biała

Jak sama pisze „bieganie odziedziczyła po tacie”, Tadeuszu Świerczku, który był bardzo dobrym średniodystansowcem. Reprezentował WKS Oleśniczanka Oleśnica, trenował z kadrą narodową pod okiem legendarnych trenerów: Zdzisława Krzyszkowiaka - mistrza olimpijskiego, Wiesława Kiryka - twórcy potęgi Oleśniczanki i Jana Mulaka - autora polskiej myśli szkoleniowej. Tata Ani zajmował wysokie miejsca w ogólnopolskich imprezach na stadionie, jego rekordy życiowe to 2:29 na 1000 m i 3:49 na 1500 m.

W szkole podstawowej i liceum biegała okazjonalnie w szczególności w zawodach przełajowych i na orientację. Bardziej skupiała się wówczas na nauce.

W 2003 roku ukończyła Szkołę Główną Handlową w Warszawie z tytułem magistra ekonomii. Zawodowo związana z przemysłem motoryzacyjnym, początkowo z koncernem General Motors, później Fiat. Specjalistka do spraw zakupów i finansów. Pracowała w Rosji, Chinach, przez 3 lata w centrali Fiata w Turynie.

Ukończyła kurs wspinaczkowy, zdobyła wiele szczytów w Alpach, między innymi Mount Blanc (4810 m n.p.m.), Breithorn (4164 m n.p.m.). Jej pasją są też psy - ukończyła dwusemestralne studia podyplomowe z zakresu psychologii zwierząt w Szkole Wyższej Psychologii Społecznej w Warszawie.

W 2007 r. postanowiła przebiec pierwszy półmaraton, i bez większych treningów osiągnęła wynik 1:50:22.

Regularne treningi rozpoczęła w 2009 roku pod okiem swojego męża Roberta, który bardzo szybko doprowadził Anię do bardzo dobrych wyników - w debiucie maratońskim w Turynie uzyskała wynik 3:15, a w półmaratonie w Paryżu 1:26.

W 2010 r. przeprowadziła się do Bielska-Białej, gdzie postanowiła połączyć swoją fascynację górami z bieganiem co zaowocowało startami w biegach górskich. Już wtedy Ania miała na koncie kilka sukcesów, m.in. wygraną w Biegu na Supergę w Turynie (styl alpejski), czy wygrany bieg w stylu anglosaskim w Dolinie Aosty w Quincinetto.

Od listopada 2010 konsultowała treningi z olimpijką, Anielą Nikiel.

W 2009 i 2010 Ania z mężem przebiegli dwie edycje Biegu Rzeźnika, zdobywając odpowiednio I-sze i II-gie miejsce w kategorii MIX. Najważniejszym jednak wydarzeniem 2010 roku było zdobycie medalu Mistrzostw Polski w biegu górskim na długim. Oprócz tego udało się jej złamać 3 godziny w maratonie (Oslo, uzyskany wynik to 2:57).

W 2011 roku Ania ustanowiła dwa nowe rekordy życiowe, w półmaratonie (1:21 - Bratysława) i maratonie (2:53 - Boston). Największym sukcesem tego sezonu było zajęcie 6 miejsca na Mistrzostwach Świata w biegu górskim długodystansowym w Słowenii, ale również Mistrzostwa Polski w stylu alpejskim, oraz wicemistrzostwa w stylu anglosaskim, na długim i krótkim dystansie.

Początek roku 2012 był dla Ani ciężki ze względu na kontuzję i niemożność biegania przez prawie dwa miesiące. Przez cały ten okres jeździła jednak na rowerze stacjonarnym, aby utrzymać formę. Treningi wznowiła w marcu. Pomimo przerwy Ania wywalczyła kilka medali Mistrzostw Polski - złoto w biegu wysokogórskim, wicemistrzostwo w stylu alpejskim, oraz dwa brązowe medale - w stylu anglosaskim i krótkim.

Sezon 2013 przyniósł Ani życiówkę w półmaratonie poniżej 1:20. Ciężkie treningi w pierwszej połowie roku zaowocowały zdobyciem alpejskiego mistrzostwa Polski w Międzygórzu, a tydzień później brązowego medalu Mistrzostw Świata w długodystansowym biegu górskim.

Sezon 2009: 
1 miejsce w kat mix w Biegu Rzeźnika 2009, 

Sezon 2010: 
2 miejsce w kat mix w Biegu Rzeźnika 2010,
2 miejsce MP na długim dystansie,
2 miejsce w VI Gorce Maratonie,
4 miejsce w Alpin Sport Mistrzostwa Europy w Biegach Górskich Extremalnych – Berglaufpur, 
1 miejsce w I Maratonie Gór Stołowych,
1 miejsce w III Alpin Sport Tatrzański Bieg Pod Górę (Finał Ligi)- rek. trasy, 
1 miejsce w II Maratonie Beskidy,
2 miejsce w Lidze Biegów Górskich, 

Senon 2011: 
Mistrzostwa Polski i Świata oraz Liga Biegów Górskich

Polska: 
2 miejsce MP w Długodystansowym Biegu Górskim – Ludwikowice Kłodzkie,
2 miejsce MP na krótkim dystansie – Sobótka,
1 miejsce MP w stylu alpejskim – Międzygórze, 
2 miejsce MP w stylu anglosaskim – Ustrzyki Dolne, 
1 miejsce w Lidze Biegów Górskich, 
Świat: 
6 miejsce – Mistrzostwa Świata w Biegach Górskich na Długim Dystansie (Podbrdo/Slovenia), 
31 miejsce – 27th World Mountain Running Championships – senior women (Tirana, ALB), 

Sezon 2012 
1 miejsce - bieg wysokogórski im. Druha Marduły, 
2 miejsce MP w stylu alpejskim, 
3 miejsce MP w stylu anglosaskim, 
3 miejsce MP na krótkim dystansie, 

Sezon 2013 
1 miejsce MP w stylu alpejskim – Międzygórze, 
1 miejsce MP w Długodystansowym Biegu Górskim – Szklarska Poręba, 
2 miejsce MP w stylu anglosaskim – Chyrowa k/ Dukli, 
2 miejsce MP na krótkim dystansie – Sobótka, 
2 miejsce - bieg wysokogórski im. Druha Marduły, 

Sezon 2014 
2 miejsce – biegi uliczne – Maraton Dębno.